W blogu tym są opisywane przykłady nierzetelności, manipulacji, celowych niedomówień, przeinaczeń, niechlujstwa, które powodują, że gazeta przeistacza się ze źródła informacji w tabloid i narzędzie propagandy, co do niedawna wydawało się niemożliwe w piśmie tej klasy. Blog o upadku najlepszego polskiego dziennika - w przykładach.
Kategorie: Wszystkie | off topic
RSS
piątek, 14 marca 2008
Blog do kasacji

Ten blog w najbliższym czasie zostanie stąd usunięty. Statyczne archiwum znajduje się na stronie http://store2008.yoyo.pl/rzw (nie ma tam możliwości komentowania wpisów). Gdyby z jakichś powodów strona stamtąd zniknęła, zawsze w Sieci jakaś kopia będzie (jak nie w tym to w innym miejscu; można będzie do niej dotrzeć z pomocą wyszukiwarki internetowej).

16:26, t-800
Link
niedziela, 01 października 2006
Jak ręką odjął!
Cóż… Nie ma teraz za bardzo o czym pisać (drobiazgów zawsze można się czepiać, ale nie o to chodzi).

Pokażę jeszcze na przykładzie „gaudenowo-rakowieckiej” „Rzeczpospolitej”, jak się pierze mózgi tzw. opinii publicznej uprawiając goebbelsowską propagandę. Sprawa dotyczy wielokrotnie wałkowanej w mediach komisji nadzoru finansowego.

Dnia 3 kwietnia pisałem: „UE zaleca czy też wymaga […] utworzenie takich komisji w krajach członkowskich”. I dalej: „przypominam […], że […] Unia w swoich dyrektywach zaleca powołanie takiej komisji […] i premier tylko realizuje te zalecenia”. Natomiast Katarzyna Ostrowska 21 lipca pisała: „Głównym autorem tego pomysłu [połączenia nadzoru] jest […] Cezary Mech, były wiceminister finansów w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza”. Ponadto w innym artykule z tego samego dnia można było przeczytać, że „Pomysł łączenia nadzorów od początku jest mocno krytykowany, także przez instytucje międzynarodowe”. (To również było w mojej notatce). Za to ja pisałem, że powołanie komisji nadzoru finansowego jest zalecane, czy też wymagane, przez Unię Europejską. Skąd o tym wiedziałem? Z… „Rzeczpospolitej”. Nie wiem, kiedy, nie wiem, czyj to był tekst, bo się tą tematyką za bardzo nie interesuję, ale na pewno dowiedziałem się o tym z „Rz”. Tymczasem dziennikarze jak tylko mogli odwracali kota ogonem – straszne PiS chce zawłaszczać kolejne urzędy i znalazło pretekst – komisję nadzoru.

Nie starczyło mi zacięcia, aby wgłębiać się w tematykę europejską i szukać odpowiedniego aktu prawnego dotyczącego tej sprawy, ale dostałem to niedawno przypadkiem podane na talerzu. Otóż „obowiązek wprowadzenia skonsolidowanego nadzoru w krajach należących do Europejskiego Obszaru Gospodarczego wprowadziła dyrektywa Rady UE 92/30/EEC z 6 kwietnia 1992 r., dotycząca sprawowania nadzoru skonsolidowanego nad instytucjami kredytowymi”. (Polecam cały tekst Huberta Szypki pt. „Walka o finanse” z „Najnowszego Czasu!”). A nam „Rz” i inne media, dla których UE jest niemal fetyszem, usilnie wciskały, że to wredna zachcianka Mecha i zachłannego na wszechwładzę PiS-u… (Ostatecznie szefem nadzoru został Stanisław Kluza, były minister finansów w rządzie Jarosława Kaczyńskiego).

Parę dni temu środki masowego przekazu opętała „afera korupcyjna PiS”. Przedstawicielka Samoobrony, w zamian za poparcie rządu, domagała się stanowiska sekretarza stanu w Ministerstwie Rolnictwa i załatwienie paru spraw – co zostało uwiecznione na filmie. Nic nie ugrała, ale okazało się, że PiS stosuje odmienianą przez wszystkie przypadki „korupcję polityczną” (na dźwięk której ostatnio same usta składają mi się do uśmiechu, uśmiechu politowania; nie mniej groteskowe było zwołanie przez Platformę Obywatelską konferencji prasowej o pierwszej w nocy). „Rzeczpospolita” również pisała o „aferze”, ale nie jestem w stanie jednoznacznie ocenić zachowania gazety, no bo sprawa była na tyle gorąca, że trudno już się rozeznać, gdzie była informacja i relacjonowanie faktów, a gdzie ewentualna propaganda. No i niech tak zostanie. Niech będzie, że tym razem się upiekło. ;-)

Polecam wszystkim „Rzeczpospolitą”, bo to najlepszy polski dziennik. Z całej zawieruchy wyszedł obronną ręką – nie udało się zrobić drugiej „Gazety Wyborczej”.

Interesującym jest, że ci sami dziennikarze potrafią tak różnie pisać. Widać jak na dłoni, jak wiele zależy od dobrego szefa. Mam wrażenie, że dziennikarze teraz mają więcej swobody, wydaje mi się, że poprzednio byli zmuszani do pisania tekstów pod z góry założoną tezę. Teraz tego nie widać. „Rzeczpospolitej” udało się niemal w okamgnieniu wrócić do dawnej świetności. I sądzę, że będzie jeszcze lepiej.

Niniejszy blog uważam za zamknięty. Trochę źle, bo niedawno mnie Galba (z którym liczą się nawet dziennikarze „Gazety Wyborczej”!) zalinkował i notuję od tamtej pory tyle hitów, że hej! ;-) (I tak bym pewnie zamknął, bo ostatnimi czasy, pod rządami pana Gaudena, „Rz” już nie dawało się czytać…).

Swoich fanów ;-))) informuję, że planuję otworzyć nowego bloga, w którym czasem będę pisał to i owo. Albo i nie. ;-) Jak już coś napiszę, podam nowy adres. Jeśli „Rz” czasem podpadnie, to też będzie tam. ;-)

Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za uwagę. :-) Dziękuję szczególnie redowi za pikantne „hotnewsy”. ;-)

T-800

środa, 13 września 2006
Umarł król, niech żyje król!
Dzisiaj z funkcji redaktora naczelnego został odwołany Grzegorz Gauden. Nowym naczelnym został Paweł Lisicki.

Mam nadzieję, że nowy naczelny „wyprostuje” moją ulubioną gazetę, która w ostatnim czasie coraz bardziej przypominała „Gazetę Wyborczą Lite”, i przywróci ją do dawnej świetności. Mam nadzieję, że „Rzeczpospolita” będzie, jak dawniej, rzetelnie informować i opisywać fakty, a nie uprawiać prymitywną propagandę i kreować rzeczywistość.

I mam nadzieję, że nie będę musiał już prowadzić tego niszowego bloga, tego „listu do redakcji” (swego czasu znudziło mi się wysyłanie do „Rz” e-maili ze „sprostowaniami” i dlatego powstał ten blog). Aczkolwiek się nie odżegnuję. ;-)

Panu redaktorowi naczelnemu Grzegorzowi Gaudenowi dziękujemy za najlepszą na świecie szatę graficzną.

20:20, t-800
Link Komentarze (9) »
niedziela, 10 września 2006
11 września – teorie spiskowe
  • „Pentagon Strike” (prezentacja, 3 MB)
  • „Ataki na USA z 11 września 2001 roku, czyli o samolotach, których nie było” (strona Kazimierza Ożóga)
  • „911 In Plane Site” (film w formacie WMV z polskimi napisami, 53 min, 67 MB; dostępny również na Google Video wraz z dodatkiem)
piątek, 08 września 2006
Nie trzeba kupować „Wyborczej”
Już nie trzeba czytać „Gazety Wyborczej”. Wystarczy poczytać Jacka Rakowieckiego, zastępcę redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”. Fragment dzisiejszego komentarza „Front wokół fobii”: „Nastały nowe czasy. Z dnia na dzień coraz wyraźniej widać, że obecna koalicja nie ma koncepcji na polską politykę zagraniczną. Nie wie, jak i o co – poza pieniędzmi – układać się z Unią Europejską, z Rosją, czy z Niemcami. Potrafi tylko używać kart zagranicznych do rozgrywek wewnętrznych. Dlatego eskaluje konflikty, by zjednywać sobie Polaków ksenofobią i nacjonalizmem pod szatami niezależności i patriotyzmu. Wychodzi z tego oferta nowego frontu jedności narodu wokół fobii i resentymentów antyniemieckich”. Dalej Rakowiecki nawet wróży: „W nieodległej już perspektywie możemy spodziewać się marginalizacji Polski w Europie i relacjach transatlantyckich”. Oryginalny nie jest, bo to stara śpiewka powtarzana przez tzw. „liberalne” media w Polsce i na świecie od czasu ostatnich wyborów.

Nie wiem, jak na innych czytelnikach, ale na mnie hasła o „ksenofobii”, „nacjonalizmie” i temu podobne zaklinanie rzeczywistości oraz „rzucanie uroków” od dłuższego czasu nie robią większego wrażenia… To, że obecny rząd ma inne podejście do spraw międzynarodowych nie musi oznaczać, że wynika ono z jakichś jego złych cech. Może być wręcz przeciwnie. Poza tym nie rozumiem, jaki miałby interes w psuciu stosunków międzynarodowych.

W dodatku „Dobra Firma” Barbara Mejssner w artykule pt. „Sherlock Holmes w firmowych komputerach” pisze m.in. o zabezpieczaniu elektronicznych dowodów w sprawach sądowych. Pod artykułem jest ramka, w której opisuje metody wyłączania komputera: „Jeśli komputer, na którym mogą się znajdować istotne informacje, działa, należy go wyłączyć w taki sposób, aby nie spowodować zmiany w danych znajdujących się aktualnie w jego pamięci oraz na twardym dysku”. Bardzo słuszna uwaga. Ale później Mejssner podaje owe metody w odniesieniu do poszczególnych systemów operacyjnych. Dominującą jest „zamknąć system, wyłączyć z sieci”. Jest to wierutna bzdura, gdyż w takiej sytuacji trzeba jak najszybciej wyłączyć komputer (podczas procedury zamykania systemu zapisywane są dane, co powoduje zmiany; podczas zamykania Windows nawet pojawia się komunikat „Trwa zapisywanie ustawień”).

22:57, t-800
Link Komentarze (2) »
Partyzantka w „Rzeczpospolitej”
Wczoraj w dziale publicystycznym ukazał się artykuł Sharon Begley z „The Wall Street Journal” zatytułowany „Naukowa sztuka socjotechniki”. Tekst tłumaczyła Monika Swadowska.

Przykład tłumaczenia. W oryginale było: „For instance, there is a correlation between being partisan and being more likely to vote, but does being partisan make you vote, or does voting make you more partisan?” Natomiast Swadowska przetłumaczyła to tak: „Istnieje na przykład zależność między byciem partyzantem a chęcią brania udziału w wyborach. Nie wiadomo jednak, czy to fakt, że jest się partyzantem, powoduje, że chętniej idzie się do urny, czy też udział w wyborach czyni kogoś »bardziej partyzantem«”.

Ciekaw jestem, jakie kwalifikacje ma Swadowska i jakim cudem jej tłumaczenie znalazło się w „Rzeczpospolitej”. Znaczenia słowa „partisan” można znaleźć w pierwszym lepszym słowniku internetowym.
11:18, t-800
Link Komentarze (5) »
czwartek, 07 września 2006
PiS najbardziej skorumpowaną partią
Wczoraj Andrzej Stankiewicz wraz z syl (Sylwią Szparkowską) w artykule pt. „Mówimy, że rzadziej dajemy” napisał: „Najbardziej skorumpowana jest służba zdrowia, a najbardziej przekupna partia to PiS. – To rachunek za rządzenie – uważają autorzy »Barometru korupcji«. Barometr co roku przygotowuje Fundacja Batorego, aby śledzić oceny Polaków na temat korupcji”. Dalej czytamy: „Zaskakujące jest to, że jako skorumpowaną partię badani najczęściej wymieniali PiS (35 proc.). – Badani postrzegają PiS jako partię rządzącą, więc obarczają ją odpowiedzialnością za sytuację – tłumaczy autorka badania dr Anna Kubiak z Uniwersytetu Łódzkiego”.

Nie trzeba być sympatykiem Prawa i Sprawiedliwości, by stwierdzić, że coś tu nie gra. I rzeczywiście. Również wczoraj Fundacja Batorego wydała oświadczenie: „W związku z pojawiającymi się w mediach informacjami, że z przedstawionego w dniu 5 września 2006 badania Fundacji im. Stefana Batorego pt. Codzienne doświadczenia korupcyjne Polaków – Barometr korupcji 2006 wynika, że »najbardziej przekupną partią jest PiS«, lub »PiS jest korupcyjnym liderem« informujemy, że tego typu stwierdzenia są nieuprawnioną nadinterpretacją danych zawartych w raporcie”. Fundacja opublikowała również obszerniejsze wyjaśnienie.

Polecam też notatkę Emenefiksa „Korupcją w PiS jak kulą w płot” z bloga kolorowy.blox.pl.

18:09, t-800
Link Komentarze (1) »
środa, 06 września 2006
Wywiad z Giertychem
Dzisiaj „Rzeczpospolita” drukuje wywiad z wicepremierem i ministrem edukacji narodowej Romanem Giertychem zatytułowany „Pomodliłem się za Kuronia”. Giertycha odpytują Małgorzata Subotić i Magdalena Kula (od paru tygodni pisze w „Rz” o edukacji).

Sposób, w jaki przeprowadzony jest ten wywiad, jest skandaliczny i świadczy o strasznej degrengoladzie dziennikarstwa w „Rzeczpospolitej” – pytania z tezą, głupawe, by nie powiedzieć chamskie, odzywki, drwiny itp. To jest najbardziej prestiżowy polski dziennik?

Poniżej przedrukowuję co „ciekawsze” fragmenty. Niemniej warto przeczytać cały wywiad.

Subotić, Kula: „Zamierza pan pisać podręczniki historii na nowo?

Giertych: „Nie zajmuję się pisaniem podręczników”.

Subotić, Kula: „Pana partia, LPR, zaapelowała, by te podręczniki zweryfikować, przynajmniej w części dotyczącej Okrągłego Stołu. Czy to, co jest w nich na ten temat, jest w porządku?”

Giertych: „Nawet nie wiem, co tam jest, nie czytałem. Ale mogę to wkrótce zrobić i odpowiedzieć”.

Subotić, Kula: „Nie ma nic o tym, że Okrągły Stół był zdradą i spiskiem”.

Giertych: „W podręcznikach powinny być fakty, a ocena należy do każdego z nas”.

Subotić, Kula: „Pan jednak uważa, że był to spisek?

* * *

Giertych: „Na demonstracji przed MEN więcej było tych, którzy mnie popierają. A w telewizji przeciw mnie wypowiadali się tylko działacze młodzieżówki SLD. Wśród uczniów nie ma żadnego buntu, żadnego sprzeciwu”.

Subotić, Kula: „Tak po prostu lubią sobie przychodzić pod pańskie ministerstwo?”

* * *

Subotić, Kula: „To pan chce libertynizm w szkołach promować? Jak się do tego mają obowiązkowe mundurki? To jak urawniłowka socjalistyczna. Chińczycy już to przećwiczyli”.

* * *

Giertych: „Mundurek daje bezpieczeństwo, bo łatwiej rozpoznać, kto jest uczniem, a kto jest spoza szkoły. Daje poczucie identyfikacji ze szkołą. I powoduje, że na lekcjach nie ma rewii mody”.

Subotić, Kula: „Nie ma też indywidualności. Uczniowie nie lubią, kiedy narzuca im się strój i jedynie słuszne zasady”.

Giertych: „Jeśli mundurki będzie się wprowadzać stopniowo od podstawówki, to dla uczniów będą czymś normalnym. Do mnie przychodzi młodzież, której wprowadzenie mundurków się podoba”.

Subotić, Kula: „Młodzież Wszechpolska?

* * *

Subotić, Kula: „Myśli pan, że [młodzi Polacy – przyp. T-800] dla miłości ojczyzny zostaną w Polsce, nie mając pracy, pieniędzy i perspektyw?”

* * *

Subotić, Kula: „Jak wpajać młodym poczucie patriotyzmu, narodowej wspólnoty, jeśli podważa się kolejne autorytety?”

Giertych: „Mówi pani o działaczach komunistycznych związków harcerskich?”

Subotić, Kula: „Mówię o Jacku Kuroniu”.

Giertych: „Dla mnie osoba, która wychowywała młodzież dla komunizmu, ściągała krzyże w salach harcerskich i wyrzucała z ideologii harcerskiej wszystko, co ma odniesienie do Boga i do polskości, nie jest żadnym autorytetem”.

Subotić, Kula: „Pana działacze w młodości robili gorsze rzeczy. […]”

… A w Stanach Murzynów biją! Jak Gauden nie wstydzi się czegoś takiego drukować?

18:52, t-800
Link Komentarze (6) »
wtorek, 05 września 2006
Dziennikarze ze wskazówkami
Dziś w artykule „Polska dyplomacja bez wskazówek” Jan Ordyński (wspomagany przez olę) pisze, że: „Bez podania powodów ministerstwo [spraw zagranicznych – przyp. T-800] odwołało coroczną naradę ambasadorów” oraz że „Część dyplomatów dowiedziała się o tym już po przyjeździe do kraju”. Rzecznik Ministerstwa Andrzej Sadoś zapewnia, że „Informacja o odwołaniu narady została przekazana szefom placówek już w lipcu”.

„Znów coś zaskakującego w resorcie spraw zagranicznych” – pisze Ordyński. „Sprawa dotyczy odwołania dorocznej narady polskich ambasadorów”. Spotkania mają ponoć wysoką rangę. „Ambasadorowie – jak mówi nam jeden z uczestników ubiegłorocznego spotkania – cenili sobie te spotkania”.

Ordyński pisze: „Jak ustaliliśmy, w tym roku niektórzy z ambasadorów dopiero po przyjeździe do Polski dowiedzieli się, że narady nie będzie. A którzy to ci niektórzy, ilu ich jest? Nie wiadomo. Tajemnica?

Dalej to samo: „Dyplomaci, z którymi rozmawialiśmy”, „jeden z europejskich ambasadorów, pragnący zachować anonimowość”, „nasz rozmówca”. Za to później dla odmiany – żeby nie było zbyt monotonnie – jest „Inny dyplomata”. Są również „inni dyplomaci”, a na koniec wypowiada się nawet „jeden z wiceministrów spraw zagranicznych w rządzie Marka Belki”.

Takie to artykuły teraz piszą w „Rzeczpospolitej”…

To już drugi tego typu o MSZ. Pierwszy (już nie pamiętam konkretnie o czym) niesłusznie potraktowałem jako w miarę rzetelny (o ile dobrze pamiętam, w nim również w charakterze listka figowego, tj. jedynego reprezentanta strony rządowej, występował rzecznik Sadoś).

To, że kiedyś były jakieś doroczne spotkania, a teraz, w nowych warunkach politycznych, może ich nie być, nie jest dla mnie niczym nadzwyczajnym. Co to mnie obchodzi, że kilku frajerów ma anonimowo pretensje, że niepotrzebnie przyjechali do Polski? To jest ich problem. Przykro tylko, że takie bzdety trzeba czytać w „Rz”. Nie wiadomo, czy ci dyplomaci istnieją, nie wiadomo, czy – jeżeli istnieją – np. nie przyjechali na wakacje do Polski i skorzystali z okazji, by to wykorzystać i, przy pomocy „Rz”, popsuć opinię MSZ i rządowi.

W artykule „Rząd samolotem, opozycja LOT-em” Grzegorz Praczyk robi aferę z niczego, ponieważ decyzja dotycząca tego, czy opozycja (byli szefowie Ministerstwa Obrony Narodowej oraz szefowie komisji obrony w Sejmie i Senacie) poleci do USA w dniu 12 września wraz z premierem samolotem rządowym, nie zapadła. Zdziwiłbym się, gdyby politycy opozycyjni musieli lecieć, jak to zostało wybite w tytule, samolotem pasażerskim, ale Praczyk, który widocznie nie załapał się ani do „Faktu” ani do „Super Expressu”, musi „podgrzewać atmosferę”.

I jeszcze niuans z artykułu „Państwu już dziękujemy”, traktującego o liście zapraszanych gości do Programu 1 Polskiego Radia. Według redaktora Jarosława Murawskiego, Zdzisław Krasnodębski i Andrzej Zybertowicz to „socjologowie sympatyzujący z PiS” (gdzieś kiedyś się deklarowali jako sympatycy?), natomiast Ireneusz Krzemiński to „socjolog uważany za sympatyka PO” (czyli nie sympatyzujący, a tylko za takiego uważany).

19:03, t-800
Link Komentarze (2) »
czwartek, 31 sierpnia 2006
Sąd zwrócił pozew
Podaję za Kataryną: sąd zwrócił Gaudenowi i Kittelowi pozew przeciwko Netzelowi z przyczyn formalnych (co oznacza, że został on przygotowany nieprawidłowo).
22:36, t-800
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7