W blogu tym są opisywane przykłady nierzetelności, manipulacji, celowych niedomówień, przeinaczeń, niechlujstwa, które powodują, że gazeta przeistacza się ze źródła informacji w tabloid i narzędzie propagandy, co do niedawna wydawało się niemożliwe w piśmie tej klasy. Blog o upadku najlepszego polskiego dziennika - w przykładach.
Kategorie: Wszystkie | off topic
RSS
środa, 19 lipca 2006
Sensacja z Wikipedii
Dzisiaj na trzeciej stronie Andrzej Stankiewicz w artykule pt. „Prezydent jak mułła” pisze, że „Autorzy Wikipedii [anglojęzycznej – przyp. T-800] porównali zachowanie Kaczyńskiego [przypisywaną prezydentowi reakcję na artykuł w »Tageszeitung«, tj. odwołanie szczytu Trójkąta Weimarskiego – przyp. T-800] do radykalnych protestów muzułmanów po publikacji karykatur Mahometa przez duński dziennik”.

Co to jest Wikipedia? Jest to „wielojęzyczna, wolna, encyklopedia internetowa. Encyklopedia ta tworzona jest przez internautów-ochotników i pozwala na edycję istniejących artykułów oraz tworzenie nowych każdemu użytkownikowi, który posługuje się dowolną z przeglądarek internetowych” (za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia).

I tyle.
11:48, t-800
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 17 lipca 2006
Idę na łatwiznę
Dzisiaj idę na łatwiznę i odsyłam do notatki gwiazdy polskiej blogosfery Kataryny pt. „Przepis na łże-sondaż”. Notatka traktuje o kompromitującym media manipulowaniu pseudosondażami (bo trudno to inaczej nazwać), w którym niestety uczestniczy tak poważny dziennik jak „Rzeczpospolita”.

Przy okazji, bo mi umknęło (w blogu, bo tak w ogóle to nie): w poprzednich tygodniach w wałkowanej jeszcze sprawie odwołania spotkania Trójkąta Weimarskiego „Rz” pisała, że nie odbył się on z powodu artykułu w „Tageszeitung” (przytaczane były m.in. korespondencje zachodnich mediów na ten temat itp.), ale nie wspominała o tym, że istnieje też druga wersja przyczyn odwołania szczytu – wersja prezydenta Lecha Kaczyńskiego (choroba).

Nie wymagam jakichś elaboratów na ten temat, ale czy rzetelność dziennikarska nie powinna nakazywać wspomnieć o tym w kilku słowach, chociażby w nawiasie? Przecież czytelnik, który weźmie ten jeden, konkretny numer „Rz”, nie będzie miał podanej kompletnej informacji niezbędnej do wyrobienia opinii.

Przykładowy tekst Piotr Jendroszczyka i Jędrzeja Bieleckiego: „Angela Merkel przerywa milczenie”. Nie ma nic nt. wersji prezydenta. „Rzeczpospolita” chce być dziennikiem opiniotwórczym z możliwą jedynie słuszną do wyrobienia opinią?

20:56, t-800
Link Komentarze (3) »
piątek, 14 lipca 2006
Windows staniał?
W kwietniu Zbigniew Zwierzchowski pisał, że Windows kosztuje „ok. 2 tys. zł”, natomiast wczoraj poinformował („Windows na własną odpowiedzialność”), że „można go nabyć za ok. 320-340 zł brutto zł wraz z obsługą”.

Od czego zależy cena systemu w „Rzeczpospolitej”?
12:41, t-800
Link Komentarze (2) »
piątek, 07 lipca 2006
Potencjalne możliwości
„Natomiast o potencjalnych możliwościach marketingu mobilnego świadczą przeprowadzone w Polsce badania firmy analiz internetowych Gemius” (Barbara Mejssner, „Nowe metody łowienia klienta”).

Jak widzę takie błędy w takiej gazecie, to mnie skręca.

21:40, t-800
Link Komentarze (5) »
czwartek, 06 lipca 2006
Murawski huczy
Dziś w artykule „Elastyczna publicystyka” jar (Jarosław Murawski) pisze: „Kończą się rozmowy na temat programów publicystycznych w Jedynce w nowym sezonie. Zmiany przygotowuje nowa dyrektor Jedynki Małgorzata Raczyńska i nowy szef publicystyki Piotr Legutko. – Rozważamy wiele wariantów, ale motywem przewodnim publicystyki jest elastyczność. Nie chcemy być zakładnikami sztywnych formatów, do których trzeba dostosowywać całą ramówkę – tłumaczy Legutko”.

Dalej Murawski w niedopuszczalny sposób ironizuje: „TVP huczy od plotek, że w ramach uelastyczniania publicystyki w pierwszej kolejności z anteny zniknie program Moniki Olejnik »Prosto w oczy«”.

Błahostka? Czepiam się? Wcale nie. No chyba, że „Rzeczpospolita” równa do „Faktu” czy „Super Expressu”.

22:04, t-800
Link
poniedziałek, 03 lipca 2006
Temat na pierwszą stronę
Dzisiaj w Polsce najważniejszym tematem – według najbardziej prestiżowego dziennika – jest to, iż „Polacy twierdzą, że nie są homofobami”. Tak zatytułowany artykuł Andrzeja Stankiewicza gości dziś na pierwszej stronie „Rzeczpospolitej” bezpośrednio pod winietą. Redaktor wydania – Piotr Śmiłowicz.
11:12, t-800
Link Komentarze (4) »
piątek, 23 czerwca 2006
Wotum nieufności
W artykule „Minister Jasiński w tarapatach” Małgorzata Subotić pisze: „premier Kazimierz Marcinkiewicz wyraził wobec działalności Jasińskiego wotum nieufności. W ostatnią środę powołał zespół ekspertów, którzy mają opiniować kandydatów do władz spółek skarbu państwa”.

Powołanie zespołu to wotum nieufności? Według mnie jest to zmniejszenie, ograniczenie kompetencji. Gdyby premier chciał wobec ministra Jasińskiego wyrazić wotum, to posiada ku temu odpowiednie instrumenty i może z nich skorzystać.
 
Dalej cytowany jest wiceprzewodniczący Samoobrony Grzegorz Filipek: „To bardzo dziwne, że przewodniczący Lepper o tak ważnych decyzjach, jak choćby obsada szefa PZU, dowiaduje się z prasy”. Później czytamy, że „wypowiedzi polityków Samoobrony wskazują na to, że będą się starali wykorzystać sytuację do walki o posady w spółkach skarbu państwa dla swoich ludzi”. Według mnie wcale tak jednoznacznie nie wskazują (choć taka ewentualność istnieje).

Dalej Subotić wróży: „Jeśli część roszczeń Samoobrony PiS spełni, to natychmiast ze swoimi żądaniami wystąpi też LPR”. Skąd pani Subotić o tym wie? W artykule nic na ten temat więcej nie ma.

Oj, coś pani redaktor ostatnio cienko przędzie…

Na tej samej stronie w tekście „Nie potrafimy zgodnie odpowiedzieć na zarzuty Parlamentu Europejskiego” ola (Aleksandra Majda) opisuje próbę przyjęcia przez Sejm uchwały sprzeciwiającej się rezolucji Parlamentu Europejskiego, w której Polska została określona jako kraj antysemicki i homofobiczny. Z artykułu dowiadujemy się, że Prawo i Sprawiedliwość najpierw przedstawiło radykalną w formie wersję tekstu uchwały, przygotowaną przez Marka Jurka, po czym się z niego wycofało i zaproponowało inną, bardziej stonowaną. Dalej czytamy (mówią to „Rzeczpospolitej” – rzecz jasna –„politycy PO”), że jest to „swoiste wotum nieufności w stosunku do Marka Jurka”.

Z obu artykułów można wyciągnąć wniosek, że w Polsce już nie ma różnic zdań. Teraz są wota nieufności.

20:11, t-800
Link
poniedziałek, 19 czerwca 2006
Faktury i oświadczenia
Kolejne „śledztwo »Rzeczpospolitej«”. Ech, już nie chce mi się pisać o tych „śledztwach”…

Dziś z pierwszej strony z zajawki Anny Marszałek i Wojciecha Cieśli zatytułowanej „Fundacje, kluby i fałszywe faktury” możemy się dowiedzieć, że przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej Wojciech Olejniczak w czasach studenckich prowadził „niejasne interesy” oraz tego, że kierowana przez niego fundacja miała ułatwiać studentom wyjazdy za granicę za łapówki. A jak to rzeczywiście wygląda? Zajrzymy wewnątrz numeru do artykułu tych samych autorów pt. „Olejniczak na przyzbie”.

Z lidu dowiadujemy się, że „Wojciech Olejniczak w czasie studiów zarabiał na powiązaniach z władzami Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, w której studiował”. Dalej czytamy, że „Byli współpracownicy i koledzy Wojciecha Olejniczaka do dziś pamiętają jego niejasne interesy w Fundacji Samorządu Studentów SGGW, którą jako działacz młodzieżowy stworzył w 1997 r.” A odkąd „Olejniczak zajął się polityką, sprawy fundacji przejął jego wspólnik – Krzysztof Kowalski”. Owa fundacja „według rozmówców” „Rz” „przy okazji pozwalała nielegalnie zarabiać” obu panom.

Paweł G. („prosi o zachowanie nazwiska do wiadomości redakcji”) twierdzi, że „pod koniec lat 90. Olejniczak i Kowalski zaproponowali mu prowadzenie lokalu przy akademikach SGGW, klubu Na Przyzbie” oraz że „rozliczenia klubu wzięli na siebie”. Olejniczak z Kowalskim „zabierali” z kasy pieniądze i przeznaczali je na działalność fundacji, „prawdziwe obroty klubu były oczywiście większe niż z faktur”, a Olejniczak „podpisywał niektóre faktury za siebie – w imieniu fundacji – i za G.”

Co ma na poparcie swoich tez G.? „Kserokopie faktur, na których widnieją – jak twierdzi – sfałszowane podpisy”. Kserokopie!? „Śledztwo dziennikarskie”! W takim razie gdzie są oryginały? Gdzieś muszą być. Okazuje się, że je Paweł G. „przekazał Kowalskiemu”. Czy Marszałek i Cieśla są poważni?

G. próbował „odzyskać, co jego” od Olejniczaka. Ile? „Paweł G. odmawia podania konkretnej kwoty”. Dziwny jakiś…

Dalej dziennikarze dziwią się Olejniczakowi, że szybko się pobudował i się zastanawiają, skąd miał na to pieniądze. Olejniczak twierdzi, że pracował i odkładał, jeździł na zarobki do Anglii oraz prowadził z bratem gospodarstwo i sprzedawał pieczarki. Całkiem logiczne wytłumaczenie.

Ze wspólnikiem Olejniczaka Krzysztofem Kowalskim dziennikarzom „mimo wielu prób, nie udało się skontaktować”. Kiedy się wreszcie dodzwonili na komórkę, „przedstawił się jako »Jan Nowak« i odłożył słuchawkę”. Straszny dziwak musi być z tego Kowalskiego.

Dalej w artykule, który raczej przypomina kiepskie opowiadanie, pojawia się element sensacyjny. „– Podobno płacił pan rachunki za telefony komórkowe Olejniczaka?” – pytają dziennikarze Daniela Walendzika, który „też musiał płacić decydentom [Olejniczakowi i Kowalskiemu – przyp. T-800] z fundacji”. Walendzik odpowiada „niechętnie”: „– Tak, ale tylko przez dwa miesiące”. To pierwszy w miarę konkretny zarzut (bardzo śmieszny zresztą) jaki pojawia się w tekście. Niemniej „Wojciech Olejniczak zaprzecza, że ktoś opłacał za niego rachunki za dwa telefony komórkowe”.

Dalej w tekście pojawia się kolejny akcent humorystyczny. Marek Gorzycki (dzierżawca lokali od fundacji Olejniczaka) stwierdza: „– Miałem też trzy oświadczenia podpisane przez ludzi, którzy zapłacili łapówki za wyjazdy do Anglii”. Na pytanie dziennikarzy, co się stało z oświadczeniami, Gorzycki odpowiada: „– Oddaliśmy je tym ludziom. Obowiązywały wtedy przepisy, że karnie odpowiada nie tylko ten, kto bierze, ale także ten, kto daje”. Ja przepraszam, ale to jest jakaś paranoja! I takie coś zostało dopuszczone do druku w najbardziej prestiżowym polskim dzienniku?

Dalej dziennikarze stawiają sobie pytanie, czy Olejniczak i Kowalski „przyznawali pieniądze sami sobie” w formie nagród, ale „likwidator fundacji [Bogusław Niemirka] nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie”. Ze stawiania pytań i nie uzyskiwania na nie odpowiedzi można napisać bardzo długi tekst…

Cały artykuł czyta się jak bajkę z tysiąca i jednej nocy i jest to całkiem niezła zabawa, do czasu, gdy się uświadomi, w jakiej gazecie, w gazecie jakiego formatu, został on opublikowany. O publikację takich rewelacji nt. szefa SLD nie pokusiłby się nawet „Nasz Dziennik”.

21:41, t-800
Link Komentarze (2) »
piątek, 16 czerwca 2006
Nie powinna lekceważyć?
Na pierwszej stronie w tekście „Nagana za brak tolerancji” o tym, że Parlament Europejski przyjął rezolucję potępiającą m.in. Polskę za  „szerzące się rasizm, ksenofobię, nietolerancję i homofobię” raf pisze: „[…] rezolucja jest jednak sygnałem ostrzegawczym, którego Polska nie powinna lekceważyć”.

Jak czytam takie teksty, to mnie skręca! Co to jest?!!! „Gazeta Wyborcza 2”???

Panie Gauden, dlaczego w artykule jakiś amator pisze, że ktoś czegoś nie powinien lekceważyć? Skąd pan wytrzasnął tego żałosnego pseudodziennikarza? W artykule powinny być informacje. Jak ten amator raf uważa, że ktoś czegoś nie powinien, i koniecznie chce to napisać, to niech to zrobi w oddzielnej ramce jako komentarz do artykułu!

Jak ten raf się załapał do pisania w takiej gazecie? Kto akceptuje teksty? Czy ktoś w „Rz” jeszcze panuje nad sytuacją?

Najgorsze jest to, że ja za to płacę!

czwartek, 15 czerwca 2006
Welcome to the jungle! :-D


Guns N’ Roses

TONIGHT!!! :-DDD

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7