W blogu tym są opisywane przykłady nierzetelności, manipulacji, celowych niedomówień, przeinaczeń, niechlujstwa, które powodują, że gazeta przeistacza się ze źródła informacji w tabloid i narzędzie propagandy, co do niedawna wydawało się niemożliwe w piśmie tej klasy. Blog o upadku najlepszego polskiego dziennika - w przykładach.
Kategorie: Wszystkie | off topic
RSS
czwartek, 04 maja 2006
Rydzyk out – cd.
We wtorkowej (z 2 maja) „Rzeczpospolitej” Ewa K. Czaczkowska kontynuuje serial pt. „Odwołanie o. Rydzyka”. W tekście „Radio musi trwać” pisze: „Zdaniem komentatorów wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego w obronie Radia Maryja tuż przed spotkaniem biskupów nie była przypadkowa”. Jasne! „Nie była przypadkowa”! „Gazeta Wyborcza” się kłania! No i „zdaniem komentatorów”. Nie wiadomo, ilu było tych komentatorów – dwóch czy może nawet trzech – bo Czaczkowska cytuje tylko jednego – Magdalenę Bajer z Rady Etyki Mediów. (Krótkie wyjaśnienie dla niezorientowanych – REM to ciało złożone z kilku osób, które same się skrzyknęły i postanowiły, że będą oceniać, co jest etyczne, a co nie w mediach). Pod zdjęciem dyrektora rozgłośni jest podpis: „Nad ojcem Tadeuszem Rydzykiem od miesięcy zbierały się czarne chmury”. Zbierały się, zbierały i się zebrały – tak sobie każdy powinien, zgodnie z intencjami autorki (a może kogoś innego), dopowiedzieć. Znowu „Gazeta Wyborcza”… W innym tekście (na pierwszej stronie gazety) Czaczkowska do przesady epatuje czytelnika „atakami”: „Kaczyński […] zaatakował tych, którzy mówią o »problemie Radia Maryja«. Powiedział, że atak mediów na radio i ojca Rydzyka jest »atakiem przeciwko naprawie Rzeczypospolitej« […]. Zdaniem szefa PiS celem tych ataków jest nie tylko wyeliminowanie o. Rydzyka, ale także radia”.

W komentarzu redakcyjnym Krzysztof Gottesman pisze o „słowach pełnych jadu i nienawiści” sączących się z Radia Maryja. Niestety, nie podaje żadnych przykładów, więc trudno się do tego ustosunkować. Później dodaje, że radio „musi jednak wyzbyć się swojego niewolnego od agresji i nienawiści języka”. Gottesman bredzi jak Władysław Frasyniuk w kampanii wyborczej. Tylko nie rozumiem dlaczego i po co. Frasyniuk bredził o tym, jak to on walczy z „nienawiścią” – czyli z Radiem Maryja, Ligą Polski Rodzin i Młodzieżą Wszechpolską i może kimś tak jeszcze (z Prawem i Sprawiedliwością wtedy nie walczył, bo miała wygrać Platforma Obywatelska) – bo miał w tym interes – chciał wejść do Sejmu. A żeby to sobie ułatwić(?), musiał stworzyć wroga (przy wydatnym wsparciu „Gazety Wyborczej”; czy ktoś dzisiaj wie, co to jest Młodzież Wszechpolska?), żeby z nim walczyć i wygrać „mądrością”, „umiarem”, „rozsądkiem”. Dziś partia Frasyniuka praktycznie nie istnieje, a p. Gottesman nie wyciąga z tego wniosków. Dalej pan redaktor pisze też, że biskupi, którzy zgromadzą się 2 maja na Jasnej Górze „na pewno wezmą pod uwagę słowa upomnienia, jakie kilka tygodni temu przyszły z Watykanu”. Warto dodać, że dokładnie nie wiadomo, o jakie upomnienia chodzi, bo wspomniany list nie ujrzał światła dziennego. Znane są jedynie jakieś fragmenty z „przecieków”. Gottesman w swoim komentarzu nic nie wspomniał o wolności słowa, która chyba przysługuje również Radiu Maryja? I o tym, że wolność ta nie jest nieograniczona – można egzekwować swoje prawa w sądzie.

A jak ostatecznie skończyła się sprawa o. Rydzyka? Otóż Rydzyk pozostał na swoim stanowisku. A skąd i kiedy o tym można było się dowiedzieć? W tym samym dniu z „Dziennika” (kupiłem tylko ze względu na tekst Macieja Rybińskiego). Panie redaktorze naczelny Gauden, „»Rzeczpospolita« – wiesz dobrze”? „Rzeczpospolita” – najbardziej wiarygodne źródło informacji?

Jeśli „Rz” leczy swoje fobie na punkcie Rydzyka, to niech to robi w zaciszu redakcji, a nie publicznie. Po co się ośmieszać, po co się kompromitować?

Bogumił Luft w swoim tekście pokazuje, że nie lubi Cejrowskiego, że nie odpowiada mu jego poczucie humoru itp. itd. OK, tylko co to mnie obchodzi? Może pan Luft powinien sobie założyć blog?

Grzegorz Praczyk w tekście nt. morderstwa w Brukseli pisze o sprawcy – Adamie G. Niestety, podobnie jak inne media, nie wspomina o tym, że jest on Cyganem. Dlaczego? Coś komuś się stanie z tego powodu? Ucierpi czyjaś reputacja? Ktoś się obrazi?

Co dziś zostało z tej niedawno jeszcze świetnej gazety? Dlaczego właściciele nie wyciągają z tego wniosków?

Przy okazji polecam dobry list czytelnika o „geniuszu Jarosława Kaczyńskiego”.

Niedawno w sprawie Jana Kobylańskiego wypowiedział się szef pionu śledczego IPN Witold Klesza. Poinformował on, że „dotychczas nie znaleziono dowodów, by prezes Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej Jan Kobylański istotnie zadenuncjował w czasie wojny Niemcom małżeństwo Żydów”. Są dwie dziwne rzeczy – pierwsza, że nie znalazłem informacji o tym w „Rzeczpospolitej” (być może była, a ja ją przeoczyłem), druga – pamiętam jak w telewizji – w momencie gdy wybuchła cała ta sprawa – ówczesny prezes IPN Leon Kieres informował wszem i wobec, że w IPN są „mocne dowody” mające świadczyć o tym, iż Kobylański był „szmalcownikiem”. A tu nagle pan Kulesza, który współpracował w IPN również z Kieresem, opowiada, że nie znaleziono dowodów!?

Sprawa Kobylańskiego została wywołana artykułem Jerzego Morawskiego, który ukazał się w „Rzeczpospolitej”. Z tym tekstem już dawno rozprawił się Janusz Korwin-Mikke na łamach „Dziennika Polskiego”. Dziś jeszcze raz warto zapoznać się z tym opracowaniem.

Z przyczyn technicznych swoje recenzje piszę z pewnym opóźnieniem, no ale co się odwlecze, to nie uciecze. ;-) Moja sytuacja powinna się ustabilizować do końca następnego tygodnia.
10:44, t-800
Link Komentarze (1) »
czwartek, 27 kwietnia 2006
Coś z niczego
Jak zrobić coś z niczego, czyli mając założoną z góry tezę, lecz nie mając na jej poparcie wielu konkretów, napisać długi artykuł i przekonać, że to co jeszcze się waży już dawno się dokonało.

W tym celu wystarczy dwoje dziennikarzy, np. Jerzy Morawski i Ewa K. Czaczkowska. Teza artykułu: o. Rydzyk niedługo zostanie usunięty z Radia Maryja. Tytuł artykułu: „Ważą się losy ojca Rydzyka”; online tytuł jest inny, mianowicie: „Na misję, a może tylko w odstawkę”.

A dalej już przedstawiam tylko same konkrety co i jak należy pisać (podkreślenia, rzecz jasna, pochodzą ode mnie):

„Im bliżej spotkania biskupów na Jasnej Górze, 2 maja, tym więcej pojawia się informacji o możliwym odejściu o. Tadeusza Rydzyka z Radia Maryja. […]

Decyzję dotyczącą założyciela toruńskiej rozgłośni miałby podjąć o. Joseph W. Tobin, generał zakonu redemptorystów. Miałaby być to reakcja na uwagi Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej odnoszące się do politycznej działalności Radia Maryja […].

Wariant 1: odwołanie na misje

[…]

Zadzwoniliśmy wczoraj do o. Tobina. – Nawet jeśli podjąłbym decyzję w sprawie ojca Rydzyka, nie mógłbym o tym dyskutować z prasą – mówi w rozmowie z »Rz« generał zakonu.

[…]

Informacji o odwołaniu o. Tadeusza Rydzyka na misje nie potwierdza arcybiskup Sławoj Leszek Głódź, przewodniczący Zespołu Duszpasterskiej Troski o Radio Maryja. […]

Wariant 2: bez radia, w Toruniu

Informacje o tym, że o. Rydzyk miałby być odwołany z funkcji dyrektora radia potwierdzają niektóre źródła kościelne i zakonne. […]

To tylko jeden z wariantów ewentualnych zmian. Inni rozmówcy sugerują, że jeśli dojdzie do odwołania o. Rydzyka z funkcji dyrektora radia, zostanie on w kraju. […]

[…]

Wariant 3: dyrektor z radą

Do odwołania o. Rydzyka, twierdzą inne źródła, miałoby dojść dopiero, gdyby inne sposoby uzdrowienia sytuacji nie przyniosły rezultatów. A o tych mają rozmawiać biskupi w najbliższy wtorek na Jasnej Górze. […] Wśród biskupów są zwolennicy radykalnego rozwiązania, czyli odwołania przez zakon ojca Rydzyka z funkcji dyrektora radia, ale też przeciwnicy jakichkolwiek zmian. […]

[…]

[…] Co będzie dalej?

– Obserwowanie radia, czy zalecone zmiany programowe są realizowane. Jeśli nie, wówczas episkopat mógłby wystąpić do Watykanu – mówi anonimowy rozmówca z kręgów episkopatu”.

Pięknie! Jeszcze tylko dać zdjęcie o. Rydzyka z wykrzywioną twarzą – oczywiście zrobione z perspektywy żaby – artykuł wsadzić na „jedynkę” i – voila! – mamy niezależną i obiektywną „Gazetę Wyborczą”!

21:16, t-800
Link
Czy to już dno? – cd.
Dorwałem papierową „Rz” z 25 kwietnia, więc teraz zacytuję dokładniej:
„Samoobrona […] wchodzi do koalicji […] dlatego, że niedoszły »prezydent« z niedoszłym »premierem z Krakowa« razem z byłym ministrem MON wypięli się na wyborców i dobro Polski […]”. I dalej: „[…] może faktycznie dobrze będzie, jak Jarosław Kaczyński »pójdzie po całą władzę«, bo będzie potrzeba całej władzy, aby oczyścić polską politykę z czerwonego łajna, które sabotuje wszelkie zmiany na lepsze”.

Jeśli ktoś nie wierzy, że takie coś ukazało się w „Rzeczpospolitej” (ja bym nie uwierzył, gdybym nie zobaczył), to załączam skan.
08:10, t-800
Link Komentarze (2) »
środa, 26 kwietnia 2006
Czy to już dno?
Jak nie stracić na podatkach, radzi na pierwszej stronie wczorajszego wydania Elżbieta Glapiak. A jak nie stracić? Nic prostszego, można np. „kupić trochę ziemi i zarejestrować się jako rolnik. Dzięki temu zapłacimy niższe składki na ubezpieczenie emerytalne, a przy okazji uzyskamy z Brukseli dopłaty bezpośrednie”. Za kogo pani Glapiak ma czytelników? Już widzę te tłumy Polaków kupujących ziemię, rejestrujących się jako rolnicy i pobierających dopłaty z UE.

Również we wczorajszej „Rz” był opublikowany list jakiegoś Polonusa. Nie ma go online! Dlaczego nie ma!? Muszę pisać z pamięci. Otóż ten Polonus pisał – a najbardziej prestiżowy polski dziennik wydrukował – o tym, że liderzy Platformy Obywatelskiej – Donald Tusk i Jan Rokita – „wypięli się”(!) na społeczeństwo i utrudniają liderowi Prawa i Sprawiedliwości Jarosławowi Kaczyńskiemu oczyszczanie Polski z „czerwonego łajna”(!!!). (Jeśli ktoś ma wczorajsze papierowe wydanie „Rz”, proszę o podanie dokładnych cytatów).

Panie redaktorze naczelny Gauden, czy można upaść niżej?
07:58, t-800
Link
wtorek, 25 kwietnia 2006
Przerwa techniczna
Aktualna przerwa w pisaniu bloga wynika z tego, iż z przyczyn ode mnie niezależnych mam ograniczony dostęp do Internetu. Z tym problemem powinienem się uporać w przeciągu jednego, dwóch tygodni. Ale nie ma tego złego – dzięki temu „Rzeczpospolita” uniknęła kilku batów. Jedno co mi szczególnie utkwiło w pamięci to to, że w wydaniu wtorkowym z 18 kwietnia w „Rz” nie znalazłem informacji nt. tego, że abp Józef Michalik skrytykował Radio Maryja i „Tygodnik Powszechny”. Nie wiem, dlaczego tak się stało, ale koliduje to z hasłem reklamowym „Rz” – „Wiesz dobrze”. O abp. Michaliku przeczytałem w „Dzienniku”.

„Dziennik” – ładna winieta; gazeta bardzo dynamiczna, zarówno w treści jak i w formie. Profesjonalna robota. Wąskie szpalty nie przypadają mi do gustu, ale to oczywiście nie wpływa na ocenę. Jest oryginalnie, a to też się liczy. (Ja akurat wolę grafikę bardziej „statyczną” – tak jak ma „Gazeta Wyborcza” czy „Rz”). W piątek dołączany jest obszerny magazyn kulturalny (wraz z programem TV), a w sobotę – magazyn „mody i stylu” (w „moim” sklepie panie z rozpędu zapakowały go do „Gazety Wyborczej” razem z „Wysokimi Obcasami”).

Dobrze, że pojawił się „Dziennik”. Teraz jest jakiś wybór. Albo „Rz” albo „Dz”. „Dziennik” to gazeta „dla całej rodziny”, a „Rzeczpospolita” – gazeta „dla taty”. ;-) Ja tatą póki co nie jestem (fotooferty w strojach kąpielowych proszę przesyłać na adres t-800[at]gazeta.pl), ale zostaję z „Rz”. Kiedyś mi do głowy by mi nie przyszło, by szukać jakiejś alternatywy dla „Rzeczpospolitej”, ale od czasu, kiedy Gauden został naczelnym, „Rz” obniżyła loty.

W „Dzienniku” są nazwiska znane z „Rzeczpospolitej”: publicysta Maciej Rybiński, Eliza Olczyk (specjalistka od lewicy, aborcji, feministek itp.), a ze starej ekipy – Bernadeta (niekiedy Bernadetta) Waszkielewicz (specjalizująca się w tematyce partii prawicowych). Jest też jeszcze ktoś, ale nie pamiętam kto (Michał Majewski?).

Miałem nadzieję, że nowy dziennik nie pójdzie w obłędną gadżetomanię. Niestety, już w piątkowym wydaniu ma być dołączona płyta z filmem. Wydawcy dzienników nie rozumieją, że jedyne, co interesuje ich czytelników, to rzetelnie podawane informacje? Jak będę chciał obejrzeć film czy album, to znajdę na to sposób. Nie jestem „ortodoksem” i nie uważam, że nic i nigdy w żadnym wypadku nie wolno dołączać, ale to co się teraz dzieje (kolekcje filmowe, albumy itp.) to przesada.

Wczoraj w moje ręce wpadł „ciemnogrodziański” „Nasz Dziennik” (swoją drogą – beznadziejny tytuł gazety), a w niej dosyć ciekawe opracowanie nt. rynku prasy w Polsce.

Agora kolejny raz strzeliła sobie w stopę obniżając cenę „Gazety Wyborczej” do 1,50 zł. Decyzja jest moim zdaniem błędna, ponieważ mniejsi lub więksi fani „GW” mogą sobie teraz pozwolić na dwie gazety zamiast jednej (za zbliżoną dotychczasową cenę „Wyborczej”), a to ułatwia odpływ czytelników do nowego dziennika. Mam wrażenie, że w Agorze pracują amatorzy, którym na początku się udało i myśleli, że cały czas będzie się udawać. Decyzje zarządu sprawiają wrażenie chaotycznych i nieprzemyślanych, podejmowanych na zasadzie „może się uda”, „chyba tak będzie dobrze” itp. (vide wejście „Nowego Dnia”, a potem nieoczekiwane zwinięcie przedsięwzięcia). Jedna rzecz, w jakiej Agora jest mocna, to Sieć – portal, serwis blogowy, najlepsze forum w Polsce a może nawet i na świecie. Nie wiadomo tylko, jak to się przekłada na wyniki finansowe.

Wczoraj po długiej przerwie obejrzałem „Linię specjalną” na TV Polonia (powtórka chyba; nie znam ramówki). Wystąpili w niej Bronisław Komorowski z Platformy Obywatelskiej oraz Tadeusz Cymański z Prawa i Sprawiedliwości. Dyskusja przypominała grę do jednej bramki – dobra Platforma i złe PiS. (Komorowski opowiadał, jak to PiS może rządzić mając rząd mniejszościowy i że PO będzie popierać „dobre ustawy” i że niedawno wrócił z jakiegoś kraju, gdzie od kilkudziesięciu lat są rządy mniejszościowe i że tak jest OK). Na koniec prowadząca pani Barbara Czajkowska zacytowała opinię jakiejś pani profesor, z której wynikało, że jest źle, a będzie jeszcze gorzej i to co napsuł PiS trzeba będzie naprawiać 20 lat – przez kilka pokoleń (nie pamiętam dokładnie, ale taki był sens). Pani Czajkowska – którą kiedyś ceniłem jako dobrą dziennikarkę – skwitowała (cytuję z pamięci): „Smutna konstatacja, ale cóż – taka jest prawda”. Skandal! Gdybym był prezesem TVP, po takim programie natychmiast podziękowałbym pani Czajkowskiej za współpracę. Myślę, że Czajkowska świetnie sprawdziłaby się w niezależnych i obiektywnych mediach typu „Gazeta Wyborcza” czy Tok FM.
11:51, t-800 , off topic
Link
sobota, 15 kwietnia 2006
Windows za 2 tys. zł
Zbigniew Zwierzchowski w artykule pt. „Nie będą już skazani na program Płatnik” pisze: „Teraz przedsiębiorstwa – aby wysłać dokumenty za pomocą Płatnika – powinny wykupić licencję na system Windows. Kosztuje to ok. 2 tys. zł, a więc tyle ile komputer”.

Nie wiem, skąd Zwierzchowski wziął taką kwotę. Np. w Komputroniku najdroższa wersja Windows w wersji box kosztuje 1 480 zł.

* * *

A co do idei zawartej w artykule – też jestem przeciw Płatnikowi. W ogóle jestem przeciwny jakiemukolwiek specjalizowanemu tego typu programowi. Funkcja wysyłania dokumentów do ZUS powinna być zawarta w programach kadrowo-płacowych, a nie w oddzielnych typu Płatnik. ZUS powinien udostępnić producentom niezbędną specyfikację (tj. format dokumentów, parametry komunikacji z serwerem itp.), a producenci powinni takie funkcje implementować w swoich programach. I Prokom niepotrzebny.

Płatnik to w rzeczywistości prymitywna baza danych, której sam instalator (wersja 6.4) z niewiadomych przyczyn zajmuje aż 93 MB.

14:07, t-800
Link Komentarze (4) »
Polski James Bond
Rewelacyjne zdjęcie Wojciecha Grzędzińskiego do artykułu Grzegorza Praczyka pt. „Co piąty do odstrzału”.

Ludwik Dorn
Ludwik Dorn, szef resortu spraw wewnętrznych i administracji,
robi porządki w ministerstwie.

Piękne!

Najlepsze zdjęcia w „Rzeczpospolitej” były za kadencji AWS-UW. Była nawet interwencja rzecznika rządu w tej sprawie!

Z tego okresu pamiętam, niestety, tylko jedno – minister Jerzy Kropiwnicki w kuluarach sejmowych (chyba) w planie amerykańskim z ręką w kieszeni i z rozpiętym rozporkiem.

12:52, t-800 , off topic
Link
czwartek, 13 kwietnia 2006
Artykuł sponsorowany?
A tekście pt. „Muszą przeprosić”, nt. wyników procesu sądowego wydawcy „Rzeczpospolitej” z Agorą, ast (Andrzej Stankiewicz?) pisze: „Sąd I instancji oddalił powództwo, jednak reprezentujący wydawcę »Rz« mecenas Tomasz Kwieciński z kancelarii Wierciński, Kwieciński, Baehr złożył apelację”.

Dziwne, że ast nie podał jeszcze adresu i numeru telefonu tej kancelarii!

17:38, t-800
Link
wtorek, 11 kwietnia 2006
Wchodzę na czata
„Wchodzę na czata” – pisze Paulina Wilk w tekście obok artykułu traktującego o „e-analfabetyzmie”. W związku z tym informuję panią Wilk, że powinna była napisać „wchodzę na czat”. Ech, ten e-analfabetyzm!

Przy okazji pozdrawiam dział korekty (jeśli w „Rzeczpospolitej” jeszcze taki jest).

Dzisiaj Gauden do gazety dołączył „Encyklopedię Prawną” na CD z ujednoliconymi tekstami ustaw. W końcu coś co się może przydać, a nie jakieś filmy o żabach, wielorybach czy piłkarzach! (Jak będę chciał obejrzeć film, to sobie kupię „Claudię” albo „Przyjaciółkę” albo po prostu włączę telewizor). Przypominam, że niedawno wyszła nowa wersja Płatnika (6.4). Też można dołączyć!

18:42, t-800
Link
poniedziałek, 10 kwietnia 2006
Śmiłowicz z Majdą w szoku
„Także premier Kazimierz Marcinkiewicz i wicepremier Ludwik Dorn ujawnili nagle swoje poparcie dla Samoobrony w rządzie” – pisze p. ś. (Piotr Śmiłowicz) z olą (Aleksandra Majda) w tekście „PiS z Lepperem na Wielkanoc – wprowadzenie”.

Marcinkiewicz i Dorn, którzy niemal od początku borykają się z brakiem stabilnej większości popierającej rząd, którzy podobnie jak inni politycy Prawa i Sprawiedliwości brali pod uwagę wszelkie możliwe warianty (od co najmniej kilku tygodni również rząd z udziałem Leppera), w momencie kiedy wydaje się, że wyczerpane zostały wszystkie alternatywy, to nie dość, że „ujawnili” poparcie dla Samoobrony w rządzie, to jeszcze zrobili to „nagle”! Sensacja! Śmiłowicz i Majda zbierają szczęki z podłogi!

W kolejnym tekście w lidzie ten sam duet pisze, że PiS planuje „dogadać się” z PO. „Dogadać się” – ten kolokwializm jest tak powszechny, że razi chyba już tylko mnie.

Dalej Śmiłowicz i Majda zamieszczają taki oto podpis pod zdjęciem dwóch polityków: „Jarosław Kaczyński i Ludwik Dorn prześcigali się w sobotę w prezentowaniu zalet koalicji z Samoobroną”. Z artykułu nie wynika, by ktoś się „prześcigał” i wymieniał „zalety”. Raczej wyrażane są obawy, jest „misja ostatniej szansy” ws. porozumienia z Platformą Obywatelską itp.

Dalej ktoś się zwierza dziennikarzom nt. stosunku Jacka Kurskiego do potencjalnego koalicjanta: „Mówił, dlaczego woli koalicję z Samoobroną, a nie z PO. Tłumaczył, że lepsi są drobni złodziejaszkowie niż wielcy przestępcy, którzy w białych rękawiczkach wyprowadzają miliony”. A kto tak się zwierza? Nikt inny, tylko – tak, tak! – „jeden z posłów PiS”!

Ja pani Majdzie i panu Śmiłowiczowi dziękuję za takie „informacje”.

Skoro już rozpocząłem notkę, to przyczepię się do jednej nieścisłości. Otóż w tekście „Minister w kłopotach” pp. red. red. Wojciech Cieśla i Bertold Kittel piszą m.in. „Lwia część z około 13 mln zł, które wydało MSWiA, poszła na 2500 tysiąca bezużytecznych dla systemu wydawania dowodów komputerów. Były m.in. wyposażone w karty dźwiękowe (nieprzydatne dla urzędników), ale nie miały czytników kart dostępowych, używanych przez ludzi, którzy obsługują system”.

Stawianie zarzutu, że zostały kupione komputery z kartami dźwiękowymi (mniejsza o to czy przydatnymi czy nie) jest co najmniej dyskusyjne. Skoro jednak panowie redaktorzy tak twierdzą, to proponuję, aby spróbowali kupić komputer bez karty dźwiękowej, która dziś jest standardowym wyposażeniem praktycznie każdej nowej płyty głównej. (Niemniej jeśli karty dźwiękowe były montowane w komputerach oddzielnie – co jest bezsensowne i wydaje się mało prawdopodobne – to zwracam dziennikarzom honor).

* * *

Przy okazji polecam z dzisiejszej „Rzeczpospolitej” dramatyczny komentarz Bogumiła Lufta nt. aliansu PiS z Samoobroną oraz niezwykle ciekawą analizę sytuacji politycznej dokonaną przez Krzysztofa Czabańskiego.

18:22, t-800
Link Komentarze (3) »