W blogu tym są opisywane przykłady nierzetelności, manipulacji, celowych niedomówień, przeinaczeń, niechlujstwa, które powodują, że gazeta przeistacza się ze źródła informacji w tabloid i narzędzie propagandy, co do niedawna wydawało się niemożliwe w piśmie tej klasy. Blog o upadku najlepszego polskiego dziennika - w przykładach.
Kategorie: Wszystkie | off topic
RSS
niedziela, 10 września 2006
11 września – teorie spiskowe
  • „Pentagon Strike” (prezentacja, 3 MB)
  • „Ataki na USA z 11 września 2001 roku, czyli o samolotach, których nie było” (strona Kazimierza Ożóga)
  • „911 In Plane Site” (film w formacie WMV z polskimi napisami, 53 min, 67 MB; dostępny również na Google Video wraz z dodatkiem)
czwartek, 15 czerwca 2006
Welcome to the jungle! :-D


Guns N’ Roses

TONIGHT!!! :-DDD

poniedziałek, 29 maja 2006
Rybiński?
Oglądałem „Alternatywy 4”, odc. 2, i zobaczyłem w napisach końcowych nazwisko Macieja Rybińskiego (współscenarzysty serialu), jako osoby, która wystąpiła w filmie. W trakcie oglądania w ogóle go nie zauważyłem, ale po późniejszym dokładniejszym przejrzeniu filmu wytypowałem jednego z „roboli”. Maciej Rybiński – pierwszy z prawej:

Maciej Rybiński (po prawej)

Ale „w ruchu” jest do siebie zupełnie niepodobny. W zasadzie dalej nie wiem, czy to aby na pewno on.

środa, 24 maja 2006
Chyba przeniosę sobie konto!
Poniżej Katarzyna Niezgoda, wiceprezes Banku BPH:

Katarzyna Niezgoda

Zdjęcie z artykułu Doroty Czerwińskiej pt. „Na najwyższym szczeblu zarządzania”.

wtorek, 25 kwietnia 2006
Przerwa techniczna
Aktualna przerwa w pisaniu bloga wynika z tego, iż z przyczyn ode mnie niezależnych mam ograniczony dostęp do Internetu. Z tym problemem powinienem się uporać w przeciągu jednego, dwóch tygodni. Ale nie ma tego złego – dzięki temu „Rzeczpospolita” uniknęła kilku batów. Jedno co mi szczególnie utkwiło w pamięci to to, że w wydaniu wtorkowym z 18 kwietnia w „Rz” nie znalazłem informacji nt. tego, że abp Józef Michalik skrytykował Radio Maryja i „Tygodnik Powszechny”. Nie wiem, dlaczego tak się stało, ale koliduje to z hasłem reklamowym „Rz” – „Wiesz dobrze”. O abp. Michaliku przeczytałem w „Dzienniku”.

„Dziennik” – ładna winieta; gazeta bardzo dynamiczna, zarówno w treści jak i w formie. Profesjonalna robota. Wąskie szpalty nie przypadają mi do gustu, ale to oczywiście nie wpływa na ocenę. Jest oryginalnie, a to też się liczy. (Ja akurat wolę grafikę bardziej „statyczną” – tak jak ma „Gazeta Wyborcza” czy „Rz”). W piątek dołączany jest obszerny magazyn kulturalny (wraz z programem TV), a w sobotę – magazyn „mody i stylu” (w „moim” sklepie panie z rozpędu zapakowały go do „Gazety Wyborczej” razem z „Wysokimi Obcasami”).

Dobrze, że pojawił się „Dziennik”. Teraz jest jakiś wybór. Albo „Rz” albo „Dz”. „Dziennik” to gazeta „dla całej rodziny”, a „Rzeczpospolita” – gazeta „dla taty”. ;-) Ja tatą póki co nie jestem (fotooferty w strojach kąpielowych proszę przesyłać na adres t-800[at]gazeta.pl), ale zostaję z „Rz”. Kiedyś mi do głowy by mi nie przyszło, by szukać jakiejś alternatywy dla „Rzeczpospolitej”, ale od czasu, kiedy Gauden został naczelnym, „Rz” obniżyła loty.

W „Dzienniku” są nazwiska znane z „Rzeczpospolitej”: publicysta Maciej Rybiński, Eliza Olczyk (specjalistka od lewicy, aborcji, feministek itp.), a ze starej ekipy – Bernadeta (niekiedy Bernadetta) Waszkielewicz (specjalizująca się w tematyce partii prawicowych). Jest też jeszcze ktoś, ale nie pamiętam kto (Michał Majewski?).

Miałem nadzieję, że nowy dziennik nie pójdzie w obłędną gadżetomanię. Niestety, już w piątkowym wydaniu ma być dołączona płyta z filmem. Wydawcy dzienników nie rozumieją, że jedyne, co interesuje ich czytelników, to rzetelnie podawane informacje? Jak będę chciał obejrzeć film czy album, to znajdę na to sposób. Nie jestem „ortodoksem” i nie uważam, że nic i nigdy w żadnym wypadku nie wolno dołączać, ale to co się teraz dzieje (kolekcje filmowe, albumy itp.) to przesada.

Wczoraj w moje ręce wpadł „ciemnogrodziański” „Nasz Dziennik” (swoją drogą – beznadziejny tytuł gazety), a w niej dosyć ciekawe opracowanie nt. rynku prasy w Polsce.

Agora kolejny raz strzeliła sobie w stopę obniżając cenę „Gazety Wyborczej” do 1,50 zł. Decyzja jest moim zdaniem błędna, ponieważ mniejsi lub więksi fani „GW” mogą sobie teraz pozwolić na dwie gazety zamiast jednej (za zbliżoną dotychczasową cenę „Wyborczej”), a to ułatwia odpływ czytelników do nowego dziennika. Mam wrażenie, że w Agorze pracują amatorzy, którym na początku się udało i myśleli, że cały czas będzie się udawać. Decyzje zarządu sprawiają wrażenie chaotycznych i nieprzemyślanych, podejmowanych na zasadzie „może się uda”, „chyba tak będzie dobrze” itp. (vide wejście „Nowego Dnia”, a potem nieoczekiwane zwinięcie przedsięwzięcia). Jedna rzecz, w jakiej Agora jest mocna, to Sieć – portal, serwis blogowy, najlepsze forum w Polsce a może nawet i na świecie. Nie wiadomo tylko, jak to się przekłada na wyniki finansowe.

Wczoraj po długiej przerwie obejrzałem „Linię specjalną” na TV Polonia (powtórka chyba; nie znam ramówki). Wystąpili w niej Bronisław Komorowski z Platformy Obywatelskiej oraz Tadeusz Cymański z Prawa i Sprawiedliwości. Dyskusja przypominała grę do jednej bramki – dobra Platforma i złe PiS. (Komorowski opowiadał, jak to PiS może rządzić mając rząd mniejszościowy i że PO będzie popierać „dobre ustawy” i że niedawno wrócił z jakiegoś kraju, gdzie od kilkudziesięciu lat są rządy mniejszościowe i że tak jest OK). Na koniec prowadząca pani Barbara Czajkowska zacytowała opinię jakiejś pani profesor, z której wynikało, że jest źle, a będzie jeszcze gorzej i to co napsuł PiS trzeba będzie naprawiać 20 lat – przez kilka pokoleń (nie pamiętam dokładnie, ale taki był sens). Pani Czajkowska – którą kiedyś ceniłem jako dobrą dziennikarkę – skwitowała (cytuję z pamięci): „Smutna konstatacja, ale cóż – taka jest prawda”. Skandal! Gdybym był prezesem TVP, po takim programie natychmiast podziękowałbym pani Czajkowskiej za współpracę. Myślę, że Czajkowska świetnie sprawdziłaby się w niezależnych i obiektywnych mediach typu „Gazeta Wyborcza” czy Tok FM.
11:51, t-800 , off topic
Link
sobota, 15 kwietnia 2006
Polski James Bond
Rewelacyjne zdjęcie Wojciecha Grzędzińskiego do artykułu Grzegorza Praczyka pt. „Co piąty do odstrzału”.

Ludwik Dorn
Ludwik Dorn, szef resortu spraw wewnętrznych i administracji,
robi porządki w ministerstwie.

Piękne!

Najlepsze zdjęcia w „Rzeczpospolitej” były za kadencji AWS-UW. Była nawet interwencja rzecznika rządu w tej sprawie!

Z tego okresu pamiętam, niestety, tylko jedno – minister Jerzy Kropiwnicki w kuluarach sejmowych (chyba) w planie amerykańskim z ręką w kieszeni i z rozpiętym rozporkiem.

12:52, t-800 , off topic
Link
piątek, 07 kwietnia 2006
Będzie dobrze?
Od paru dni nie mam o czym pisać. Co prawda nie czytam wszystkich artykułów, więc może coś by się znalazło, ale nie o to przecież chodzi.

Mimo to zawsze można się do czegoś przyczepić – np. dzisiaj Ewa K. Czaczkowska nie wiadomo dlaczego konsekwentnie pisze „Episkopat” małą literą, jest też dziś tekst o radnych co „utrudniają pracę urzędnikom”, który bardziej pasuje do „Super Expressu” niż do poważnej gazety. Natomiast we wtorek Konrad Majszyk (kto to jest!?) napisał żenujący tekst nt. prezydenckiego ministra Andrzeja Urbańskiego w związku ze sprawą zakupu pociągów dla Warszawy, którego dynamika i dramaturgia jest na poziomie rozprawki ucznia klasy 4 szkoły podstawowej (oceniam jedynie skandaliczną formę artykułu, nie treść). Wymienione przykłady (można by było wymieniać więcej), choć oczywiście nie świadczą dobrze o gazecie, nie dyskwalifikują jej jednak i nie są warte odnotowywania.

Zanim zdecydowałem się na uruchomienie bloga notowałem coraz więcej wpadek „Rz”, kolokwialny język (a to ktoś tam „wyleciał ze stanowiska” [sic!], a to ktoś tam kogoś „obedrze ze skóry” itp.), manipulacje (np. doświadczona dziennikarka Małgorzata Subotić 22 marca w swoim komentarzu pisała o walce na noże, którą podjęło PiS, nie dodając jednak, kto ową walkę wypowiedział) itp. Byłem coraz bardziej zażenowany poziomem artykułów, w pewnym momencie zaczęło mnie odrzucać od „Rz”, do tego stopnia, że nie chciałem jej już czytać. Myślałem, że to już koniec gazety, że to już „Wyborcza-bis”. Potem wpadłem na pomysł „walki” poprzez założenie bloga.

Ale przez ostatnie kilka dni jest to stara, dobra „Rzeczpospolita”. Oby tak dalej. Tylko trochę bloga będzie szkoda. ;-) Sama Kataryna mnie u siebie zalinkowała, a to przecież zobowiązuje! ;-)

wtorek, 04 kwietnia 2006
Ziemkiewicz w „Rzeczpospolitej”!
Zamiast Rybińskiego. Może coś jeszcze z tej gazety będzie.

Dzisiejszy felieton Ziemkiewicza (jeszcze nie czytałem ;-).